Dr Petr Fort ponad 20 lat jest pracownikiem naukowym, zajmuje się fizjobiologią i dietetyką sportu wyczynowego. Jest autorem szeregu patentów i receptur preparatów dietetycznych (pośród znanych w Polsce np. SPEED 8, NITROX). Opracowywał produkty dla wielu konkurujących ze sobą firm odżywkowych. Jest autorem 17stu książek i dziesiątek publikacji popularno-naukowych dotyczących odżywiania i suplementacji. Od 6 lat często gości w wywidach i programach telewizji publicznej. Regularnie pisuje do magazynów Fitness, Longevity, Regenerace, Wellness i wielu innych. W Polsce najnowsze artykuły dr. Forta dostępne są w magazynach "Kulturystyka i Fitness" oraz "Sport dla Wszystkich". zob także w Wikipedii

Artykuł opublikowany w miesięczniku "Kulturystyka i Fitness" 1-2'09

Czym były pierwsze gainery?

Może się zdziwicie, ale była to w zasadzie trochę tylko zmieniona receptura, tradycyjnie używana przy produktach diety niemowląt! Tak, nie pomyliłem się. Sportowcy przyjmowali nieznacznie zmienione „sztuczne mleko dla niemowląt”. A dlaczego nie, jeżeli w wyniku takiej diety niemowlęta przybierały na wadze w niezwykłym tempie! Pewne problemy oczywiście miały, nie był to bowiem pokarm matki… nic więc dziwnego, że problemy mieli również sportowcy.

prowadzi do produkcji szkodliwych substancji. Smażone potrawy należą do szczególnie niebezpiecznych. W przypadku gainerów ten problem znika! Na szczęście. Zakładając, że gainer zawiera względnie niewielką ilość ciężkostrawnej kazeiny i glutenu, pojawia się następna korzyść w porównaniu do standardowego, codziennego pożywienia. Niektórzy zwracali uwagę na rolę odgrywa również minimalna ilość tłuszczów. Dzięki temu obniża się ich całkowita dzienna dawka – wystarczyć powinny te, zawarte w naturalnej postaci w produktach spożywczych. Logiczna, aczkolwiek z naukowego punktu widzenia niezbyt trafna uwaga. A to z powodu obecności w codziennej diecie głównie „złych” tłuszczów o niekorzystnym działaniu. Problemy mogą być związane również z węglowodanami – te produkty, w których obecna jest znaczna ilość monosacharydu, zwanego fruktozą, powodować mogą zaburzenia trawienia, przy czym dodatkowo fruktoza (zwana również cukrem owocowym ) przerabiana jest przez wątrobę... na tłuszcz! O dziwo niektórzy specjaliści twardo obstają przy stosowaniu fruktozy (może dlatego, że jest relatywnie tania i niezwykle słodka), starając się znaleźć dla swej postawy jakieś naukowe uzasadnienie. Ciężko im odmówić do tego prawa, albowiem przy odrobinie determinacji (i pieniędzy) da się udowodnić wszystko, czyż nie? Z drugiej strony dobry gainer stanowi zawsze korzystne rozwiązanie, jeśli stosuje się go jako pierwsze źródło substancji odżywczych po wyczerpującym treningu. Organizm jest go w stanie spożytkować o wiele efektywniej aniżeli zwykły pokarm i nie musicie przy tym gotować. Wystarczy dodać wody a do tego wiecie co jecie (przepraszam – pijecie).
Czy koniecznie należy stosować najdroższe produkty?
Teoretycznie produkt najdroższy powinien mieć najwyższą jakość. Rzeczywiście – gdyby znalazł się producent, który użyłby najnowszych, najlepszych surowców, najnowocześniej by je zestawił i następnie użył najnowszej technologii produkcji, miałby on najwyższą jakość. Byłby jednocześnie bezkonkurencyjnie najdroższy. Jednak w praktyce zawsze podejmowane są kompromisy - producent wybiera na co położyć największy nacisk. Sytuację tę można porównać do produkcji samochodów. Droższy nie musi być dla każdego lepszy – zależy to bowiem od tego, jakie kryteria zastosujemy przy ocenie. Auto wcale nie musi być droższe, by miało jakąś preferowaną cechę - np. było wytrzymalsze, mniej paliło, czasem decyduje wygoda… a czasem chodzi również o renomę marki, prawda? Tej jest się dorobić niezwykle trudno – niestety nawet mistrzowie nie unikną błędów. Jeśli należę do osób, których organizm nie toleruje glutenu, z pewnością nie będę kupować sobie zawierającego go gainera -niezależnie od marki.
Nowy gainer firmy MEGABOL - przełomowe rozwiązania
Sformułowanie receptury gainera jest bardzo złożonym procesem. Ogromna ilość innowacji technologicznych w produkcji podstawowych surowców daje obecnie niezwykle szerokie możliwości. Problem jest jeden – konsument musi umieć dostrzec wysoką jakość produktu (związaną z relatywnie wyższą ceną), która przynosi znaczące korzyści. W jakim kierunku teoretycznie powinien podążać rozwój receptury gainerów? Przede wszystkim powinno wziąć się pod uwagę zaskakujące wyniki badań. TŁUSZCZE bowiem zasadniczo nie są szkodliwe, są wręcz niezbędnym składnikiem diety każdego człowieka! Obecne receptury gainerów powinny ulec modyfikacji, bowiem konieczne jest zachowanie wyważonych proporcji pomiędzy wszystkimi trzema głównymi substancjami odżywczymi. Wyeliminowanie tłuszczów nie jest zatem optymalnym rozwiązaniem. Problemem okazują się być z kolei węglowodany, które systematycznie przyjmowane w zbyt dużych ilościach mogą powodować negatywne skutki. Chodzi o ich wpływ na zmiany poziomu cukru we krwi. Jego nagłe wahania są dla organizmu niekorzystne, choć w pewnych sytuacjach mogą wspierać szybszą regenerację mięśniowego glikogenu. Niemniej jednak w znacznej większości przypadków możliwości węglowodanów nie należy przeceniać. Każda, nawet minimalna ich nadwyżka tylko i wyłącznie intensyfikuje produkcję tłuszczów! To zjawisko nie jest rzecz jasna pożądane. Należy poszukiwać takich źródeł węglowodanów, które dysponują niskim indeksem glikemicznym. Oznacza to, że podnoszą one co prawda poziom cukru we krwi, ale tylko w takim stopniu, by możliwe było osiągnięcie optymalnej regeneracji glikogenu i tym samym lepsze wykorzystanie przyjętych protein. W ten sposób nie rozwiążemy jednak problemu w całości! Należy zwrócić uwagę na źródła protein – przede wszystkim muszą nimi być optymalne surowce czyli specyficznie modyfikowane proteiny serwatki mlecznej oraz ich częściowy hydrolizat. Fizjologiczne oddziaływanie tych substancji jest wyjątkowo dobroczynne a alergenność minimalna. Do tego wspomagają układ odpornościowy i dysponują wysokim stopniem wykorzystania zawartych w nich aminokwasów, wśród których istotną rolę odgrywają aminokwasy rozgałęzione. Tradycyjnie używane źródła protein, takie jak kazeina, proteina sojowa i gluten, odznaczają się właściwościami, które w przypadku osób wrażliwych mogą powodować problemy. W gainerze MASSMAKER firmy MEGABOL nie są one obecne, należy zatem oczekiwać, że znaczna większość konsumentów nie zanotuje po jego spożyciu żadnych kłopotów z trawieniem. Całkowita zawartość protein powinna wahać się od 25 do 35%, dzięki czemu możliwe jest obniżenie zawartości węglowodanów i równocześnie jasne jest, że chodzi tu o produkt – z punktu widzenia obecności substancji odżywczych - wartościowy.
Czy nowe odkrycia mogą okazać się przydatne w kontekście węglowodanów?
Oczywiście. Nadmiar cukrów prostych nie jest korzystny, dlatego lepszym źródłem węglowadanów będzie zestawienie skrobi z dodatkiem maltodekstryn. Ale nie można ograniczać się tylko do tego. Nowe odkrycia w badaniach nad żywieniem wyjaśniają użycie pektyny. Chodzi o rozpuszczalny błonnik, który pozytywnie wpływa na charakter produktu w jego ostatecznej postaci czyli napoju i równocześnie przyczynia się do poprawy stanu przewodu trawiennego.
A po co tłuszcze?

Wzdęcia, biegunka lub na odwrót – zaparcia. Także przybieranie na wadze nie przebiegało w pożądany sposób, oprócz masy mięśniowej przybywało również tej tłuszczowej. Pamiętam, że niektórzy kulturyści miewali w okresie treningów „na masę” ponad 20 %-ową tkankę tłuszczową, którą następnie zmuszeni byli redukować! Skomplikowany proces! Zbyteczny i przede wszystkim wyczerpujący, w konsekwencji mogący doprowadzić do problemów zdrowotnych. Niewielu z nich zdawało sobie wtedy jeszcze z tego sprawę. Problem składu gainerów był w tym okresie bardzo istotny. Nie było wtedy specjalnych derywatów protein mlecznych, nie istniały też odpowiednio zmodyfikowane węglowodany. Do dyspozycji był tylko kazeinat, później zaczęto używać również serwatki mlecznej (bogatej w cukier mleczny, który u wielu dorosłych osób powoduje problemy trawienne!), proteiny pszenicznej (gluten) oraz ekstraktów drożdżowych. Co w tym złego? każda proteina jest dla człowieka w zasadzie „ciałem obcym” – dotyczy to przede wszystkim protein pochodzenia roślinnego, niemniej jednak nawet wzorcowe białko jajeczne nie dla każdego jest idealne. Wynika to z faktu, iż każdy z nas jest wrażliwy na któryś z szeregu rodzajów protein. U osób mających z jakiegoś powodu uszkodzony przewód trawienny, zasada ta ujawnia się w szczególnie dotkliwy sposób. Tym samym dochodziło do bardzo nieprzyjemnych reakcji – egzem, wzdęć, biegunek. Nic, co byłoby dla organizmu korzystne. Nauka zareagowała – zaoferowała nowe typy protein – zmodyfikowaną kazeinę, serwatkę z ograniczoną zawartością laktozy, proteiny częściowo hydrolizowane, mieszanki aminokwasów… wszystko to posłużyło nie tylko formułowaniu produktów diety sportowej, przede wszystkim wspomniane nowe surowce zaczęto wykorzystywać w przemyśle spożywczym. W ten sposób powstały nowe rodzaje produktów spożywczych, z których te najlepsze zaczęto nazywać „produktami funkcyjnymi”. Produkty diety sportowej w sposób jednoznaczny należą właśnie do tej kategorii. W idealnym przypadku powinny dostarczać konsumentowi wszystkie trzy podstawowe substancje odżywcze. Niemniej jednak, jak sami dobrze wiecie, skład gainerów jest dość specyficzny. Dlaczego? Specjaliści, zajmujący się żywieniem, ogłosili, że zdrowie ludzkiej populacji zagrożone jest przez nadmierne spożywanie tłuszczów! Z powodu tłuszczów niekorzystnie wzrasta pobór energii a przede wszystkim poziom szkodliwego cholesterolu. Kulturyści wzięli sobie tę „półprawdę” głęboko do serca i wszelki tłuszcz kategorycznie ze swej diety wykluczyli. Chcieli protein jako budulca masy mięśniowej oraz węglowodanów jako źródła energii, a nie tłuszczów, które pragnęli ze swego ciała usunąć. Z takiego też założenia wychodzili producenci suplementów – koncentraty proteinowe musiały zawierać jedynie minimalne ilości tłuszczów (żaden problem) a gainery złożone były wyłącznie z protein i – w większej ilości – z węglowodanów. Niebezpieczne tłuszcze zostały wyeliminowane i wszyscy wydawali się być zadowoleni. Skład poszczególnych gainerów stał się praktycznie identyczny. Kiedy pojawiało się coś nowego w asortymencie odpowiednich, możliwych do wykorzystania surowców, szybko miał to każdy producent. Następnie chodziło już tylko i wyłącznie o cenę produktu.
Skład tradycyjnych gainerów
Ostateczna cena takiego produktu zależna jest zawsze od rodzaju i jakości tych surowców. Wynikiem tego bywa produkcja gainerów, zawierających w przybliżeniu (tylko) 8-12% protein. Biorąc pod uwagę fakt, że użycie tłuszczu nie było pożądane, 90% gainera stanowiły węglowodany. Konsekwencją jego stosowania było przybieranie na masie we wspomniany już, niekorzystny sposób – bardziej rósł tłuszcz aniżeli mięśnie. Niska obecność protein, która wahała się na poziomie niecałych 50% ich zawartości w mięsie, serach i rybach, stanowi dla entuzjastów sportów siłowych w znacznym stopniu pewien handicap. Ten, kto chce spożywać duże ilości protein, będzie tak zestawionym gainerem rozczarowany. Nic dziwnego, że ostatnimi czasy jego sprzedaż spada a rośnie z kolei popyt na koncentraty proteinowe. Ktoś, kto stosował tanie gainery, w których większość protein reprezentowana była przez kazeinę i gluten, cierpiał też z innego powodu, jakim były problemy trawienne. Kiedy producenci doszli do wniosku, że nie tędy droga, zwiększyli zawartość protein. Ale znów – żadnego tłuszczu.W okresie mody na witaminy w recepturach gainerów nie mogło zabraknąć mieszanek ich syntetycznych form. Droższe gainery zawierały już zmodyfikowane proteiny serwatki mlecznej, niektóre nawet hydrolizaty proteinowe, z czasem zaczęto dodawać aminokwasy i kreatynę, ale ciągle – żadnych tłuszczów. Fakt ten nieustannie podkreślano, umieszczając na etykietach stosowną informację grubym drukiem. Wszystko to rzecz jasna prowadziło do zwiększenia atrakcyjności produktu – oraz jego ceny. Myślę, że wprowadziłem was dostatecznie w genezę problemu, w następnej części zobaczymy co decyduje o zmianach jakie powinny nastąpić w nowszych produktach.
Ogólne zalety gainerów 
Bezsprzecznie istnieje szereg argumentów za stosowaniem nowoczesnych gainerów, dysponujących wyższą zawartością protein. Łączenie protein i węglowodanów w taki sposób, jak to ma miejsce w przypadku produktów spożywczych, gdzie składniki poddawane są działaniu wysokich temperatur,